Przez dekady był to scenariusz przewijający się w fantastyce – wysoce zaawansowana cywilizacja z głębi galaktyki otrzymuje od ludzkości sygnał radiowy i postanawia… zaatakować Ziemię. Spór o skutki, jakie mogą przynieść poszukiwania inteligentnego życia wzbudził żywą debatę wśród naukowców.
____________________
W świecie nękanym wojnami, głodem i chorobami atak kosmitów może zdawać się niewielkiej rangi niebezpieczeństwem. Ale wśród niewielkiej grupy naukowców wykorzystujących najnowsze technologie w transgalaktycznym poszukiwaniu znaków pozaziemskiej inteligencji, owa wizja katastrofy wzbudziła żywą debatę.
Dwaj starsi naukowcy zrezygnowali z uczestnictwa w międzynarodowej elitarnej grupie badawczej w proteście przeciw brakowi publicznej dyskusji w sprawie konsekwencji przyciągnięcia uwagi istot pozaziemskich za pośrednictwem wysyłania w kosmos sygnałów. 
- Mówimy o nawiązywaniu komunikacji z innymi cywilizacjami, ale nie wiemy nic o ich zamiarach, możliwościach czy intencjach – przestrzega John Billingham, były naukowiec z NASA, który opuścił grupę ds. badań inteligencji pozaziemskiej założoną przez IAA (International Academy of Astronautics – Międzynarodową Akademię Astronautyki).
Naukowcy biorący udział w przedsięwzięciu zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa bagatelizowania dyskusji na temat ET i zamiarów niektórych z nich. Jednak ostatnie zmiany w technologiach używanych w radioteleskopach, a także napływ prywatnych funduszy przemieniły oblicze progarmu „poszukiwania inteligencji pozaziemskiej” (ang. seti – serach for extraterrestrial inteligence).
W październiku w Kalifornii uruchomiono pierwsze elementy gigantycznej sieci radioteleskopów. Allen Telescope Array współfinansowane jest przez Paula Allena – miliardera i współzałożyciela Microsoftu i jest wspólnym przedsięwzięciem Laboratorium Radioastronomii Uniwersytetu Kalifornijskiego oraz Instytutu Seti – czołowego centrum zajmującego się poszukiwaniem śladów inteligencji pozaziemskiej.
- Lubię określać SETI najdłuższą z najdłuższych prób – powiedział Allen. Jednakże, jeśli w czasie tej próby odnaleziony zostanie sygnał, będzie to zadziwiające wydarzenie, które odmieni oblicze cywilizacji.
Krytycy jednakże podkreślają, iż poszukiwanie sygnałów i aktywne poszukiwanie życia pozaziemskiego to dwie zupełnie inne sprawy. Aleksander Zajcew z Rosyjskiej Akademii Nauk – kierownik Instytutu Inżynierii Radiowej i Elektroniki używa teleskopu o średnicy 70 m, który z Krymu kieruje ku najbliższym gwiazdozbiorom sygnały od Ziemian.
Allen Telescope Array
Zwrot z nasłuchiwania do transmitowania podzielił społeczność naukowców zajmujących się „SETI”, wzbudzając pytania, na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Kto będzie mówił w imieniu Ziemi, jeśli któraś z pozaziemskich cywilizacji odpowie? Czy niesie to za sobą pewne niebezpieczeństwa? Sir Bernard Lovell, założyciel Jodrell Bank zauważył kiedyś, iż istnieje „niebezpieczne przypuszczenie”, iż napotkane obce formy życia mogą okazać się przyjazne. Jeśli ruszy przeciw nam flota należąca do istot pozaziemskich, Allen będzie wśród pierwszych, którzy się o tym dowiedzą.
- Jeśli odnajdą coś, zapewne odpowiedzą mi, iż otrzymali sygnał. Jak na razie ów telefon nie dzwoni – dodał.
Jednakże pytanie o to, czy powinniśmy aktywnie poszukiwać sygnałów ET musi zostać poddane szerokiej debacie – przyznaje Michael Milhaud, były urzędnik w amerykańskim Departamencie Stanu, który także zrezygnował z udziału w badaniach IAA. Jest on zaniepokojony niechęcią jego kolegów do zawieszenia transmisji sygnałów do czasu rozważenia ich możliwych konsekwencji.
____________________________
Tłumaczenie i opracowanie: Serwis INFRA
Źródło: Times Online
| < Poprzednia |
|---|




