Próby komunikowania się ludzi z innymi inteligentnymi istotami z innych planet i zainteresowanie nimi nie narodziło się wcale wraz z epoką obserwacji UFO. Możliwość istnienia innych inteligentnych istot rozważali już starożytni, zaś w XIX wieku pojawiła się cała seria propozycji, w jaki sposób możemy zwrócić na siebie uwagę innych mieszkańców kosmosu. Położyły one podwaliny pod dzisiejszy program SETI.
___________________
Michael Schriber, Space.com
Zalążki tego, co 150 lat później miało wyraz w postaci wysłania w kosmos pierwszej informacji od Ziemian, polegały głównie na znakach wizualnych, bowiem technika radiowa jeszcze nie istniała.
W rzeczywistości, jak pokazuje nam historia, idee komunikacji z innymi planetami związane były z najnowszymi osiągnięciami techniki, jak lampy, radia czy lasery.

Ponad 2000 lat temu, starożytni Grecy sprzeczali się o to, czy na innych planetach istnieje życie. Idea ta nabrała jednak rozpędu wraz z rewolucją kopernikańską.
- Kiedy już uświadomiono sobie, że inne planety krążą wokół Słońca, nie trudno było wyobrazić sobie, że inne planety są jak Ziemia – mówi historyk z NASA, Stephen Dick.
Galileusz, Kepler i inni astronomowie rozważali fakt, że inne planety są zamieszkałe, z drugiej strony zachowując ostrożność, aby nie drażnić Kościoła.
- Idea rozkwitła w XVII wieku przeradzając się w debatę o „wielości światów”. Pozostała jednak kontrowersyjna – mówi Dick, który tematowi poświęcił kilka książek.
Jednym z najbardziej wpływowych zwolenników istnienia życia pozaziemskiego był Bernard le Bovier de Fontenelle, który w 1686 roku opublikował dzieło pt. „Konwersacje na temat mnogości światów”. Mimo zainteresowania, nie pojawiły się głosy odnoszące się do tego w jaki sposób można skontaktować się lub odnaleźć potencjalne obce istoty. Stało się tak dopiero wiek później.
Florence Raulin-Cerceau z Centrum Alexandra Koyre w Paryżu dokumentuje wczesne próby komunikowania się z inteligencjami pozaziemskimi (CETI) lub tego, co dziś nazywa się aktywnym SETI.
- Już na początku XIX wieku wynaleziono „niebiański telegraf” – urządzenie, którego celem była komunikacja z mieszkańcami innych planet układu słonecznego – pisze Raulin-Cerceau.
Pierwszym z wynalazców na tym polu był Carl Friedrich Gauss – niemiecki matematyk. W latach 20-tych XIX wieku mówił on już o odbijaniu promieni słonecznych w kierunku innych planet oraz swym wynalazku – heliotropie. Inny z jego pomysłów zakładał wycięcie w syberyjskim lesie wielkiego trójkąta, na którym posiana miała zostać następnie pszenica.
Carl Friedrich Gauss
20 lat później inny astronom, Joseph von Littrow, zaproponował podobne przedsięwzięcie. Według niego naszą obecność na planecie symbolizować miał szeroki na 30 km kanał wypełniony kerozyną, który zapalany miał być nocą.
Jednak druga połowa XIX wieku przyniosła ze sobą bardziej realistyczne pomysły.
W 1869 roku francuski wynalazca i poeta Charles Cros zaproponował wykorzystanie luster kierujących światło elektrycznych lamp w stronę Marsa i Wenus. Uważał on, że odpowiednia sekwencja świateł mogłaby przenosić zakodowaną wiadomość.
Cross uważał, że planety te mogą zamieszkiwać istoty niezdolne do udzielenia odpowiedzi, ale „przezwyciężona zostałaby zewnętrzna izolacja planet”.
Oparty na świetle odpowiednik „alfabetu Morse’a” został zaproponowany przez brytyjskiego statystyka Francisa Galtona w 1896 roku. Zwrócił on także uwagę na to, że Marsjanie z pewnością nie używają systemu dziesiątkowego, gdyż nie posiadają 10 palców…
Mniej więcej w tym samym czasie A.Mercier – członek Francuskiego Towarzystwa Astronomicznego uznał, że najlepszym pomysłem na komunikację z istotami z innych planet może być umieszczenie na Wieży Eiffla kilku reflektorów skierowanych na Marsa. Uważał również, że Księżyc może służyć jako gigantyczny ekran, na którym wyświetlają się promienie.
Czy jednak obcy mogliby ujrzeć którykolwiek z tych znaków?
Dziś uważa się jednak, że technika radiowa to najlepszy sposób komunikacji z istotami z innych planet. Fale radiowe są bowiem bardziej odporne na warunki panujące w kosmosie.
Na początku ub. wieku dwaj pionierzy radia wykazywali pewne zainteresowanie międzyplanetarną komunikacją radiową. W 1901 roku Nikola Tesla mówił o otrzymaniu dziwnego sygnału na swą wielką wieżę transmisyjną w Colorado Springs. Pochodzić miał on najprawdopodobniej z Marsa. 19 lat później Guglielmo Marconi powiedział reporterom, że wykrył sygnały radiowe zdające się pochodzić z przestrzeni kosmicznej.
Mimo to ludzie pierwszej połowy XX wieku (a wśród nich Einstein) wciąż uważali wizualne metody dawania znaku o swej obecności za bardziej praktyczne, gdyż przekaźniki radiowe nie były jeszcze wówczas w stanie skupiać swych wiązek na odległych planetach.
Z kolei wraz z tym, jak naukowcy przekonywali się, że na Marsie nie panują odpowiednie do rozwoju życia, zaczęto poszukiwania na znacznie dalszych odległościach. - Zmalały nadzieje na otrzymanie wiadomości z innych systemów gwiezdnych, ludzie powiedzieli więc: „dajemy spokój” – mówi Seth Szostak.
Radioteleskop w Arecibo
Dopiero w 1959 roku zaczęto poważnie patrzeć na oparte o technikę radiową próby poszukiwania innych cywilizacji. W tym roku Giuseppe Cocconi oraz Philips Morriison udowodnili, że można wysyłać sygnały daleko w przestrzeń kosmiczną.
- Jeśli my możemy to zrobić, to pewnie także i obcy – powiedział Szostak.
Jakiś czas później Frank Drake zrealizował Project Ozma – pierwsze poszukiwania inteligentnych sygnałów z kosmosu. W 1974 roku, 150 lat po Gaussie – Drake przy pomocy radioteleskopu w Arecibo przekazał pierwszą wiadomość programu SETI. Na odpowiedź czekamy do dziś…
____________________
INFRA
Źródło: Space.com
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




