Serwis INFRA - UFO Duchy Zjawiska paranormalne 2012

O wampirach

Nazywa się je różnie i znane są od wieków. Niezależnie od tego, czy wstępują pod mianem alpdrück, alp, nosferatum, wupi, vorvolakas, chodzi o ciało zmarłego człowieka, które wstaje z grobu, by pić ludzką krew. Chodzi o revenanta, rodzaj trupa powracającego do życia po śmierci, często szukającego zemsty. To także elegancki arystokrata z ponurego zamczyska skrywający jeszcze bardziej ponurą tajemnicę. Chodzi o wampira...
 


____________________
Adrian Zwoliński, INFRA


Wiara w drapieżnych nieumarłych żywiących się ludzką krwią była, w różnych formach, obecna niemalże na całym świecie. Etymologia wyrazu wampir jest niejednoznaczna. Językoznawcy zauważyli, że słowo to zawsze odnosiło się do kategorii żywego, martwego ciała. Zbitki wyrazowe, z których zostało stworzone, przeważnie osobno nie oznaczają nic szczególnego. Widać to na przykładzie języka starosłowiańskiego, gdzie ąper, wyewoluowało we wczesnym staropolskim, dzięki germańskiemu v w vąper, by w końcu stać się staropolskim wąpierzem. W analogiczny sposób powstało węgierskie vampir. Wyróżniłbym trzy etapy kreowania się wizerunku wampira, charakterystyczne szczególnie dla obszaru europejskiego, lecz niektóre ich cechy można także odnaleźć w innych kulturach.

Pierwotnie zmarli żywiący się po śmierci ludzką krwią funkcjonowali w sferze tradycji, pomniejszych wierzeń. Nie byli oni obiektami czci, jedynie formą demonów, złych duchów, które nawiedzały żywych. Wierzenia staropolskie posiadały kilka odmian wampirów np.: wspomnianego wcześniej wąpierza. Było to ludzkie ciało, ożywione przez demona, które obawiało się światła, za dnia spało w lochach, by nocą napadać na ludzi. Wąpierze były wrażliwe na dotyk srebra, widok krucyfiksu, niszczyło je własne odbicie w zwierciadle. Potrafiły przybierać też postać nietoperzy, stąd Słowianie tak bardzo obawiali się nietopyrzy, czyli latających demonów. Ich jednorazowe ukąszenie nie zarażało ukąszonego wampiryzmem. Ofiary najczęściej stanowili śpiący ludzie. W związku z onirycznym charakterem wąpierzy, występują także inne demony, posiadające wampiryczne cechy. Germański alp, czy alpdrück wykreowano jak stworzenia demoniczne. Wchłaniały ludzką esencję życia, także krew, wnikając do ludzkich snów. Wampirzyca E. Muncha

Słowiańska zmora, której etymologia wiąże się ze zjawiskiem paraliżu przysennego, miała powodować koszmary, a także żywić się snami. Zmory wyobrażano sobie najczęściej pod postacią wydłużonych cieni, lub ognistych rumaków, które wjeżdżały do krainy marzeń sennych. Inną odmianą staropolskiego wampira była strzyga, lub strzygoń. Istota ta, pochodzi najprawdopodobniej od rzymskiego upiora Strix, żywiącego się krwią dzieci i kobiet. Strzygami zostawali ludzie z dwiema duszami, dwoma sercami, z zezem, lub podwójnym szeregiem zębów. Uważano także, iż strzygą jest noworodek, który urodził się z wykształconymi zębami. Według wierzeń bałkańskich, istoty te, są efektem klątwy, jaka została rzucona na dziecko, w łonie matki. Strzygonie żywiły się wnętrznościami człowieczymi, krwią, potrafiły przebierać postać sowy, kruka lub urokliwego młodzieńca i zawsze egzystowały w nocy. Były bardzo zwinne, szybkie, przypominały ludzi o czerwonych oczach, paszczach pełnych ostrych zębów, ptasich szponach i upierzeniu. Sięgając pamięcią do rodzinnych opowieści, mogę śmiało stwierdzić, że jeszcze wiek temu istniała silna wiara w strzygi. Wystarczyło, że moja praprababcia posiadała podwójny szereg zębów, a po jej śmierci, miejscowi w asyście księdza, w obawie przed jej powrotem w nieco zmienionej formie, zajęli się odpowiednio ciałem zmarłej. Nie wiem, czy praprababci odrąbano głowę, czy tylko spalono zwłoki, ale czytelnikom lubującym się w horrorach klasy B, sam fakt brutalnego rozprawienia się z ciałem powinien wystarczyć.

Tradycyjne postępowanie z ciałem wampira

Węgierskie vampiry czy rumuńskie nosferatu wydają się mieć wiele cech wąpierzy. W południowej Europie Wschodniej, twierdzono, że ofiary samobójstwa, alkoholicy, czarownicy, czterdzieści dni po śmierci, automatycznie przemieniają się w wygłodniałe żywe trupy. Aby temu zapobiec, ćwiartowano ich ciała, odrywano głowy, chowano na rozstajach dróg, przebijano serce osinowym kołkiem, wypychano czosnkiem, obwiązywano srebrem, palono. Prawdopodobnie wiara w te bestie dostała się do krajów bałkańskich, za pośrednictwem Rzymu, a następnie wpłynęła na rodzime kulty Słowian północnych. W starożytnych Indiach kultywowano wiarę w baital- duchy, które błąkają się po śmierci po ziemi, a które nawiedzają cmentarze. Mogą opętać żywych i zmusić ich do picia krwi, jedzenia ludzkiego mięsa, zabijania dzieci. Obawiano się także Pishachas. Pishachas zostały stworzone przez Brahme, żywiły się mięsem człowieka i zapijały je krwią. Miały ciemną karnację, czerwone oczy i nabrzmiałe żyły. Można je przegonić tylko poprzez recytowanie odpowiednich mantr. Ciekawym gatunkiem istot wampirycznych są wampiry widma, występujące w mitologii kilku krajów europejskich i Indii. W odróżnieniu od zwyczajnych wampirów są niewidzialne, często wystarczy im samo kąsanie i nadgryzanie ofiar. Do niewidzialnych drapieżców należą indyjskie wirika, których przepędzeniem zajmują się zawodowi egzorcyści shaycana. W różnych rejonach kraju składa się wirikom, w specjalnych kapliczkach, ofiary z żywności, mające zastąpić duchom picie krwi. Karaibska mitologia posiada istotę nazywaną lagaroo. Jest to najczęściej kobieta, która weszła w pakt z Diabłem i w zamian za magiczną moc dostarcza mu posoki.

We wschodniej Afryce, w kulcie voodo, wyznaje się istnienie wampirycznego Asabosnam - napadającego na ludzi, wyposażonego w żelazne kły, żyjącego na drzewach stwora. Z kolei Jiang Shi, nazywane też czasem chińskimi krwiopijcami, to odpowiednik europejskich wampirów. Przepędzić je może znawca magii sumin, lub konsjon, choćby za pomocą grzybów, czy inkantacji. Japoński demon wodny Kappa pozbawiał dzieci płynów ustrojowych poprzez odbyt. Nie da się ukryć, że to chyba najbardziej oryginalny wampiryczny byt i nawet nie chcę się zastanawiać, co społeczność, która go wytworzyła, miała na myśli. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że latynoska Chupacabra, dzisiaj wiązana bardziej z tematyką kryptozoologiczną, ma swoje korzenie w wierzeniach Ameryki Łacińskiej i półwyspu Jukatan. Wysysacz kóz, bo tak nazywane jest też to stworzenie, pierwotnie figurował jako legendarny drapieżnik, wysłannik pomniejszych bóstw, który wysysa krew zwierząt i atakuje ludzi. W starożytnym Rzymie i Grecji, wiele wampiropodobnych stworów służyło bogini Hekate. Lamia, nosząca cechy lwa i kobiety, miała jeść dzieci i kraść siły życiowe. Podobnie rzecz miała się z latającym duchem Mormo, który gryzł noworodki i Empusą, jednonogą, ognistowłosą wysłanniczką mrocznej bogini.


Logaroo

W Egipcie upiorne lwy boga Sekheta utrzymywały się przy życiu, dzięki żłopaniu krwi. Ciekawa jest ewolucja wizerunku Lilith. Demonica, w Babilońskich przekazach, figuruje jako erotyczna wizualizacja męskich obaw, która pozbawia mężczyzn przyrodzenia, a kobietom kradnie dzieci. Przy okazji miała żywić się ludzką energią życiową, także krwią. Lilith wpisuje się w panteon perskich demonów, żywiących się ludzkimi emocjami, czy częściami ciała, a także dostała się do tradycji hebrajskiej, gdzie w kabalistycznym przedstawieniu widnieje jako pierwotna żona Adama. Z racji na nieposłuszeństwo i krnąbrność Bóg zamienił ją w demona. W demonologii średniowiecznej Lilith jest jedną z żon Szatana. Na kartach Biblii (Prz 30, 15) występuje istota aluqa(h), która według R.S Hendela, jest odpowiednikiem wampirzyc z legend staroarabskich. Jak pisze Roman Zając: ,,Odnaleziony fenicki amulet z Arslan Tas zawiera zaklęcia przeciwko demonowi, który jest określony jako "lhst lmzh" (ssący krew). Nie wydaje się jednak, aby ten fenicki demon był identyczny z aluqau(h), zaś odkryte zaklęcie wyjaśnia raczej fakt, że insekty mogły być utożsamione z siłami demonicznymi.

W sferze tradycji, obejmującej okres starożytności i wczesnego, pełnego średniowiecza, można łatwo zauważyć, że elementem wspólnym dla tych wszystkich istot, jest picie krwi, po to, by w pasożytniczy sposób przetrwać samemu. Wiąże się to z uniwersalnym dla większości kultur symbolem, jakim jest krew, tożsamym najczęściej z darem egzystencji fizycznej. Obawa przed utratą płynu ustrojowego, w domyśle życia, wykreowała wymienione wyżej wampiryczne kreatury.

Drugi etap stanowiło przeniesienie się wzorca wampira do zbiorowej świadomości, stworzenie swoistego archetypu kulturowego. Od starożytności Ziemię nawiedzały choroby, które dziesiątkowały ludność. Najstraszniejsza była Czarna Śmierć, która przeszła przez Europę w XIV wieku. Historycy liczą ofiary w miliony - możliwe, że w czasie jej trwania wyginęła jedna czwarta mieszkańców kontynentu. Ludzi grzebano w zbiorowych mogiłach, a tych, którzy byli wystarczająco sławni lub bogaci, by posiadać własną kryptę, często chowano w momencie utracenia przez nich przytomności. To właśnie niedokładne zdiagnozowanie śmierci stanowiło powód histerii i panicznego lęku przed wampirami. Takie pomyłki były bardzo prawdopodobne w czasach, gdzie nikt nie potrafił zdiagnozować kataleksji, epilepsji, czy pozornej śmierci na skutek przyduszenia, czy zatrucia. Pół-przytomni budzili się w zamkniętej, przysypanej ziemią trumnie, przeżywali szok i za wszelką cenę chcieli się z niej uwolnić. Po ponownym otwarciu grobu zastawano powykręcane ciała, z poprzegryzanymi do krwi wargami, z zdrapanymi paznokciami. Niekiedy przedwcześnie pochowanym ludziom udało się wydostać z katakumby. Otumanieni, z obdrapanymi rękoma, brudni przychodzili do swoich bliskich, którzy uznawali ich za zmarłych. Nie muszę chyba opisywać szoku, jaki ta scena mogła wywołać u przeciętnego mieszkańca XV wiecznego Paryża.

Kiedy epidemia zaczęła słabnąć, w Niemczech pojawił się specyficzny rodzaj obłędu, odreagowania traumy, ogarniający całe miasta. Dano mu nazwę tańca świętego Wita, od imienia świętego, wokół którego świątyń skupiali się wierni, by poprzez niekontrolowane konwulsje i pląsawice błagać o uzdrowienie z choroby. Pod koniec Czarnej Śmierci, ludzie tańczyli na ulicach w podzięce za uratowanie ich życia. Taniec świętego Wita nawiedził Francję, Niderlandy, Niemcy, a także Polskę, czy Czechy i obszar Moraw. Na ulicę Mezu, Strasburgu, Orleanu wylegało tysiące tancerzy, którzy tańczyli do upadłego. Wielu z nich uznawano za opętanych, niektórzy doznawali wizji, lecz przeważnie, kiedy tracili zmysły, mdleli, traktowano ich jak zmarłych. Zmarłymi rzecz jasna nie byli i często dawali o sobie znać po uroczystościach pogrzebowych. Jeszcze w 1655 roku ogromna zaraza zdziesiątkowała ludność Anglii. Około 150 000 zostało złożonych do trumny. Do objawów choroby należały nudności, senność, zmęczenie, a chorych grzebano w wielkim pośpiechu. Nic dziwnego, że po zakończeniu epidemii na nowo rozeszły się opowieści o revenantach powracających z zaświatów. Znany jest przypadek Margaret Dickson z 1728 roku (już nawet wtedy jej nazwisko budziło złośliwe uśmieszki). Została powieszona pod zarzutem zabójstwa grupki dzieci. Jak się później okazało, po zdjęciu z szubienicy, nie była martwa, tylko nieprzytomna. Kiedy podniosła się na marach, czuwający wokół niej żałobnicy uciekli w pośpiechu, kilku z nich zmarło na zawał serca. Zgodnie z zasadą prawo zakazuje karać dwukrotnie za to samo, więc zostawiono morderczynię w spokoju. Z opinią wampirzycy żyła jeszcze przez ponad 30 lat.

Fakt przedwczesnego pogrzebu jest jednym z możliwych źródeł opowieści o wampirach. Sucha ziemia Santorynu, znanej siedziby krwiopijców, sprawia, że ciała ulegają naturalnej mumifikacji. Po śmierci zwłoki kurczą się i wysychają, lecz włosy i paznokcie nadal rosną. Cmentarze były także mieszkaniem wielu żebraków i rzezimieszków, którzy po zmroku opuszczali je, aby poszukiwać żywności. Ciała zmarłych często zjadano, wykradano w celu przeprowadzania badań anatomicznych. Mogiły rozkopywało, by ukraść przedmioty pochowane wraz z zamarłym. Często, aby zaoszczędzić czasu, wyjmowano całego trupa, ubranego w biżuterię, czy drogie ubrania. Opowieści o różnych szaleńcach np.: o hospodarze Wołoszczyzny Wladzie Palowniku, legendarnej zbójczyni Dzierzbie, Vladzie II Diable, Jerzym III czy Elżbiecie Batory, sprawiały wrażenie, że okropieństw dokonanych przez te postacie, nie mogli dopuścić się zwykli ludzie. Istnieje wiele wytłumaczeń, w jaki sposób nieboszczyk ,,opuszczał” miejsce pochówku i w jaki sposób mit nieumarłego drapieżcy osadził się na stałe w zbiorowej świadomości.

Poprzez takie przypadki, w społeczeństwie, został odświeżony model postaci wampira, a także upowszechniony, dzięki wieściom o rzekomych spotkaniach ze zmarłymi. Zaprowadzone, czy może raczej zaciągnięte, na proces czarownice, oskarżano także o współżycie z wampirami, czy sam wampiryzm. Na targach średniowiecznych miast sprzedawano czosnek, lustra, osinowe kołki, które miały zabezpieczać przed nieumarłymi drapieżnikami. Powstawały także organizacje łowiące wampiry, do których odwoływało się współczesne ,,Bractwo łowców wampirów z cmentarza Highgate”. Wszystkiemu przyglądał się Kościół Katolicki, który w milczeniu przyzwalał na to szaleństwo, niekiedy snując dywagację, iż wampiry mogą istnieć i posiadać piekielny rodowód.

Kinowy wampir (zazwyczaj elegancki arystokrata) nie ma wiele wspólnego z pierwotnym znaczeniem tego słowa

W XIX wieku postać powracających po śmierci krwiopijców przedostała się do kultury i została w niej po dziś dzień. W 1819 roku powstała pierwsza powieść o wampirach, pod tytułem ,,The Vampyre”, autorstwa Johna Polidoriego. W latach 1845-1847 wychodziła penny blood (krwawa opowiastka za pensa) ,,Varney the Vampyre”, której autorem był Thomas Prest. W 1847 roku opowieść liczyła dwadzieścia odcinków i tysiąc stron druku. W 1897 roku ukazała się klasyczna powieść Brama Stokera, pod tytułem ,,Dracula”. Wraz ze wzrostem popularności kina, pojawiały się nowe adaptacje opowieści o wampirach: 1913 roku nakręcono ,,Wampa”, trzy lata później ,,Pocałunek wampira”, 1922 roku epicki ,,Nosferatu- symfonia grozy”, a w 1931 roku filmową adaptację książki ,,Dracula”. Następnie powstała w latach 60 nowa wersja ,,Draculi” z Christopherem Lee, w roli głównej. Od tego czasu rynek zalewany jest opowieściami, filmami, komiksami, bajkami o krwiopijcach. Wspomnę tutaj tylko o nieśmiertelnym ,,Wywiadzie z wampirem”, serialu ,,Buffy: postrach wampirów”, kultowej grze RPG ,,Wampir: Maskarada”, czy zapowiadanej serii filmów ,,Zmierzch”.

Wizerunek wampira ewoluował. Od demonicznych istot, krwawych szaleńców, przez powracających z zaświatów krewnych, tajemniczych, złowieszczych mężczyzn w pelerynach i erotycznych wampów, po wampiryczne emo, wrażliwe, nastoletnie wampirki, łamaczy niewieścich (i męskich pewnością niektórych męskich) serc. Jeśli ktoś narzeka, że jest jak jest, że kiedyś było mrocznie, upiornie i przerażająco, a teraz jest tkliwie, komercyjnie i przewidywalnie, powinien zwrócić swój wzrok na znajomych, rodzinę, sąsiadów, społeczeństwo. Wampiry zostały wykreowane przez ludzkie lęki i potrzeby oraz nadal są kreowane. Wampiry są takie, jakimi ich widzimy i jakimi ich potrzebujemy.

Współcześnie za jedną z przyczyn domniemanego wampiryzmu przyjmuje się obłęd, lub profirie- chorobę genetyczną, objawiającą się niechęcią do światła, nudnościami, bladością, zniekształcenia twarzy. W niektórych przypadkach porfirii występuje obkurczanie dziąseł, przez co odsłaniają się szyjki zębów i zęby zdają się być dłuższe, niż są.

Istnieją także współczesne relacje o wampirach. Wampirach 1974 roku miał miejsce proces Dawida Farranta, przewodniczącego Brytyjskiego Towarzystwa Okultystycznego, który utrzymywał, że kradł zwłoki i niszczył nagrobki po to, by uchronić ludność przed plagą wampirów. Wielebny Christoper Neil, egzorcysta, twierdzi, że wielokrotnie bronił ludzi przed wampirami. Głuchoniemy Kuno Hoffman dwukrotnie uciekł ze szpitala psychiatrycznego. psychiatrycznego latach 1972-1973 ponad 35 razy wdarł się do kaplicy w Norymberdze by obcować z martwymi. Rozkopywał także świeże groby. W 1972 roku zastrzelił dwoje młodych ludzi całujących się w samochodzie i zlizał ich krew. Skazano go na karę śmierci. John George Haigh utrzymywał, że mordował swoje ofiary, by pić ich krew. Umarł na krześle elektrycznym.

We współczesnej ezoteryce i okultyzmie ukuto termin ,,wampira energetycznego”. Taka osoba ma wysysać z ludzi życiową energię, żerować na ich duszy, czy też kosmicznej sile, pozwalającej nam żyć. Jest to oczywiście bzdura, gdyż psychologia tłumaczy to zjawisko występowaniem silnie dominujących osobowości, z którymi, jeśli obcujemy przez dłuższy czas, możemy się czuć faktycznie zmęczeni psychicznie.

Spotkałem się kiedyś z człowiekiem, który utrzymywał, że jest wampirem. Twierdził też, że jest nieśmiertelny, posiada nadludzką siłę i umie czytać w myślach. Pił tylko własną krew. Nie chciał jednak zademonstrować swoich nadprzyrodzonych zdolności…

Idąc za Georgiem Carlinem pytam się: gdzie podziały się nasze wartości? I nie chodzi mi tu o wartości chrześcijańskie, europejskie, czy cnoty. Mam na myśli wartości czysto ludzkie. Czy naprawdę musimy popadać w kompleks bycia człowiekiem i uciekać w wyimaginowany świat? Myślę, że nie. Jestem pewny, że nie.

Zobacz także:
Skomentuj na INFRA FORUM
Uroki, klątwy i voodoo
Okultyzm w dawnej Polsce

_____________________
INFRA
Autor: Adrian Zwoliński
 


Z ostatniej chwili

„UFO i kosmos" - nowa książka R.Leśniakiewicza
Znany wszystkim autor przedstawia książkę mającą być ukoronowaniem jego ufologicznej kariery i ostateczną rozprawą z tym fenomenem, który związał się z „ufomatactwem – czyli kreowaniem ufologicznej rzeczywistości przez kilkunastu obrotnych macherów, sprytnych hochsztaplerów, cwanych szarlatanów" - pisze Leśniakiewicz.

Napisz do Nas!

Byłeś świadkiem niezwykłego zdarzenia? Widziałeś UFO albo przeżyłeś coś, czego nie potrafisz wytłumaczyć? Napisz o tym do nas. Wszystkim zapewniamy anonimowość. Sprawdzimy każdą informację!  Formy kontaktu: e-mail: infra@epoczta.pl (lub infra.relacje@onet.eu) , telefonicznie: 693 353 236 , Gadu Gadu  pod numerem: 3607730 lub Skype pod nickiem: infra_kontakt

Wyraź swoje zdanie


Radio Wolne Media

Język/Language