Rzeszów: „Polski biegun UFO”

- czyli historia obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających nad stolicą Podkarpacia. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat nad Rzeszowem i w jego okolicach odnotowano szereg relacji dotyczących spotkań z obiektami UFO. Pierwsza pochodzi z II Wojny Światowej, kiedy w okolicach Czudca zaobserwowano przedziwny kulisty obiekt. Przez szereg kolejnych lat w okolicach Rzeszowa obserwowano latające kule, spodki i trójkąty, a część z nich udało się uchwycić na filmie lub fotografiach. Ostatnie lata przyniosły również wiele intrygujących przypadków, a wśród nich dwa filmy z UFO oraz przypadek, w którym niezwykły obiekt zawisnął nad kościołem. Ale to nie wszystko. Okazuje się bowiem, że na mapie ufologicznej stolicy Polski znajdują się dwa szczególne punkty: osiedla Nowe Miasto i Baranówka…

____________________
Arkadiusz Miazga

Zgłoś swoją obserwację UFO


Latające talerze nad rzeszowszczyzną

Do jednej z pierwszych obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego (NOL) w okolicach Rzeszowa doszło w roku 1944 r. Świadka, który relację z tego wydarzenia opisał w liście do „Nieznanego Świata” z 1998 r., nie udało się niestety odnaleźć.

Było lato 1944 roku, front stał kilkanaście kilometrów od naszej miejscowości. Chodziliśmy z tatą wieczorami na pobliskie wzgórze, aby obserwować ostrzał położonego w odległości około 15 km miasteczka, również usytuowanego na wzniesieniu. W trakcie walk kilkakrotnie przechodziło ono z rąk do rąk. Znajdowało się na zachód od nas.

Któregoś z takich wieczorów już o zmierzchu, spoglądaliśmy w kierunku miasteczka, aby jak poprzedniego wieczora podziwiać smugi świetlnych pocisków, którymi ostrzeliwały się nieprzyjacielskie wojska, jak też którymi strzelano do przelatujących czasami samolotów. Na froncie panowała wyjątkowa cisza. Mieliśmy już wracać do domów, robiło się późno, gdy zza południowego pasma wzgórz w kierunku zachodnim a więc w kierunku miasteczka mniej więcej w połowie drogi do niego wytoczyła się ceglasto-czerwona tarcza o średnicy Księżyca w pełni. Wtoczyła gdyż przemieszczała się z S na N mniej więcej na wysokości wierzchołków wzgórz (tj. około 200-250 m. nad dnem doliny) z jednostajną prędkością, torem poziomym przy czym tarcza obracała się zgodnie z kierunkiem przemieszczania się, właśnie tak jakby toczyła się. Pełny jej obrót dokonywał się w ciągu ok. 2 sekund.  

Tarcza miała intensywny kolor, ale była matowa (nie lśniła i nie emitowała wokół siebie poświaty). Szerokość doliny w partii wierzchołkowej, obserwowalnego horyzontu oceniam – nadal tu mieszkam – na około 8 km. Obiekt przemieszczając się prostolinijnie ruchem jednostajnym, pokonał tę odległość w ciągu 15-20 sekund.

Gdy ze starszym o dwa lata bratem, zapytaliśmy tatę cóż to może być, ten doświadczony bombardier z czasów pierwszej wojny i ogniomistrz z czasów wojny polsko-rosyjskiej, był wyraźnie zakłopotany. Oświadczył że być może jest to jakaś raca artyleryjska. No tak ale ta przecież nie przemieszczała by się torem poziomym.  

Dla uwierzytelnienia mojego przekazu podam fakt zapamiętania szczegółów nalotu dwóch samolotów niemieckich na odległe o około 100 metrów domostwo, w którym rzekomo ukrywali się partyzanci, zniszczonych czołgów stojących na skraju drogi oraz momentu wkroczenia Rosjan – które to fakty potwierdzają obecnie inne starsze ode mnie osoby.”  

Na podstawie innej relacji o UFO przekazanej przez tego samego mężczyznę, Klemensa Marcusa, udało się ustalić, iż mieszkał on najprawdopodobniej w okolicy Czudca, ok. 30 km od Rzeszowa. Pewne okoliczności mogą wskazywać, iż ostrzeliwanym miasteczkiem wspomnianym w relacji z 1944 r. mogło być Wielopole Skrzyńskie. Jednak kolejna z relacji autorstwa świadka, Klemensa Marcusa, pochodząca z 1983 r. jest jeszcze bardziej intrygująca, gdyż domniemane UFO tkwiło na niebie przez ok. 10 godzin.  

Było lato roku bodaj 1983 (lub lata przyległe – sporządzone wówczas notatki zaginęły). Własnymi siłami, w sześć osób budowaliśmy garaże. Był piękny słoneczny, wiał lekki południowo-zachodni wiaterek.

Gdzieś około godziny 9:00 jeden z nas spostrzegł na wschód od nas, za rozjazdami stacji kolejowej, unoszący się na wysokości 40 stopni E balonik – taki mniej więcej jakie sprzedają na kramach lub kupuje się z okazji Sylwestra, jednak kształtem bardziej zbliżony do walca (coś jak miniaturka wielkiej grubej cysterny kolejowej). Metalicznie srebrzysty, wymiary ok. 20x15 cm. Ku memu zdziwieniu, pomimo wiatru balonik utrzymywał się w miejscu. W pobliżu są trzy domostwa pomyśleliśmy więc, że może jakiś dzieciak przywiązał balonik albo zaplątał się on nitką o gałęzie drzew.

Ok. 10:30 zrobiliśmy przerwę na drugie śniadanie. Patrzymy a balonik powędrował trochę w kierunku zachodnim i wisi teraz na wysokości około 50 stopni E. Zaczęliśmy zastanawiać się co by to mogło być: najbardziej trafiło nam do przekonania że to pewnie balon-sonda meteorologiczna. […] Gdy o godzinie 15 szliśmy do domów na obiad, balonik znajdował się ok. 80 stopni E z lekkim odchyleniem na N od nas.

Do przerwanej pracy wróciliśmy nieco po godzinie 16 i wtedy balonik osiągnął pozycję 90 stopni z odchyleniem około 50 stopni w kierunku N.

Ponownie zwróciliśmy na niego uwagę ok. godziny 19 lub 19:30. Słońce chyliło się już ku zachodowi, przesłaniała je zwarta warstwa chmur przesuwająca się od SW. Nasz balonik widoczny był na wysokości około 70-65 stopni W, z lekkim odchyleniem na WWN. Zmierzał prosto ku dobrze widocznej tarczy Księżyca, odległej od niego o zaledwie 30 stopni. Wtedy to nadciągające chmury zasłoniły i jego i Księżyc.

Zdumiałem się bo wysokość na której przemieszczał się balonik oceniałem na kilkaset metrów, natomiast podstawę chmur na 2-3 tysiące metrów.

Ponieważ ktoś rzucił uwagę, że zapewne to UFO, zażartowałem, iż nie zdziwiłbym się gdyby ‘to to’ wylądowało na Księżycu lub przeszło poza jego tarczą. Jeżeli do tego dodam, iż napotkany w dniu następnym kolega dojeżdżający do pracy w mieście wojewódzkim oddalonym o 30 km na N, opowiadał, iż po pracy wraz z rzeszą ludzi oczekujących na stacji kolejowej na pociąg (ok. godziny 16:30) obserwował w tym samym momencie co i my ów obiekt, opisując identycznie jego wielkość, wygląd, kierunek przemieszczania się i taką samą pozycję w tym samym czasie obserwacji (podkreślam-przy różnicy odległości około 30 km w kierunku poprzecznym do linii przemieszczania się zjawiska- to tym, bardziej jest zastanawiające, czym był obserwowalny przez nas obiekt.


Zadziwiające jest to, iż obiekt tkwił na niebie przez ponad 10 godzin. Można, jak sądzę, z całą pewnością wykluczyć, że był balon meteorologiczny, ze względu na bardzo długi czas obserwacji i poruszanie się pod wiatr. Najprawdopodobniej obserwowany NOL znajdował się na dużej wysokości i miał spore rozmiary, przez co mógł być zaobserwowany równocześnie z okolic Czudca i Rzeszowa.

…i trójkąty

Formacja trójkątnych obiektów zaobserwowana przez świadka 15 lipca 2007 r. na rzeszowskim Nowym Mieście (rys.: Archiwum A.Miazgi).
Obserwacje trójkątnych obiektów znane są głównie z początku lat 80-tych, choć największą ich aktywność zanotowano w USA oraz we Francji dopiero po 1990 roku. Nie jest wykluczone, że za większością „ciemnych trójkątów” stoją wojskowe technologie. Uważam to za dość rozsądne wytłumaczenie wielu takich obserwacji, ale nie wszystkich.

Czy podobne obiekty nie były obserwowane wcześniej? Pewne światło na tą sprawę rzuca przypadek z Rzeszowa, pochodzący z lata 1970 roku. Jest to najstarsza obserwacja UFO z tego miasta jaką posiadam w archiwum. Świadkami zdarzenia było troje kilkunastoletnich chłopców, którzy przy ul. Staszica, około godziny 23, zaobserwowali niezwykły obiekt. W trakcie zabawy pomiędzy dwoma blokami dostrzegli oni przelot ciemnego obiektu (z kierunku południowo – wschodniego na zachodni), kilkakrotnie większego od księżyca w pełni, który leciał bardzo nisko i prawie bezszelestnie. Słychać było jedynie dziwne brzęczenie, które jeden ze świadków porównał to do odgłosu stacji TRAFO. Obiekt miał kształt zbliżony do ciemnego bardzo nieregularnego trójkąta, lecz był trudny do zauważenia, gdyż zlewał się z niebem. W dolnej części widać było „miejscami jaśniejsze od ciemnej powierzchni wybrzuszenia, łagodnie zaokrąglone”.

Inny trójkątny NOL został zaobserwowany w Rzeszowie 6 listopada 2002 roku o 21:25. Świadkami obserwacji było małżeństwo, które z balkonu widziało obiekt przelatujący jakieś 2 km na północ od Nowego Miasta, ze wschodu na zachód. Zdaniem świadków obiekt miał kształt „lotni – trójkąta, leciał szybciej niż samolot odrzutowy, szybciej niż satelita, rozpiętość ‘skrzydeł’ obiektu odpowiadała średnicy księżyca w pełni będącego już wysoko po wschodzie, zjawisko to miało postać mglistą lub srebrną, nie było zbyt jasne”. Obserwacja trwała około 10 s., a obiekt przysłonił dach sąsiedniego budynku.

Cała „formacja” trójkątnych obiektów została zauważona 15 lipca 2007 roku, również w okolicach Nowego Miasta. Świadek pisał: „W dniu 15 lipca 2007 roku, o godzinie 23:59, obserwując z balkonu niebo ujrzałem dziwną rzecz podobną do ‘chmury-bumerangu’. Później popatrzyłem przez lornetkę i stwierdziłem, że w tej poświacie widziałem ok. 8 sztuk pojazdów latających o kształcie trójkątnym (płaskim). Budowa tych pojazdów była jakby z metalu, wysokość lotu ok. 500 - 900 metrów . Odległość między skrzydłami ok. 80 m. Obserwowałem ok. 10 s.”

Czym były zaobserwowane obiekty? UFO czy może grupą nowych samolotów „made in NATO/USA”? Tego nie można wykluczyć, jednak zastanawiające jest to czy tajne projekty byłyby testowane nad obszarami zamieszkałymi. A może chodzi o to, aby świadkowie sądzili, że to właśnie UFO?

Rzeszowskie strefy anomalne
Baranówka to jedna z najwiekszych blokowych dzielnic Rzeszowa. Na fotografii: widok z Baranówki III na Baranówkę IV (fot.: Wikimedia Commons).
W Rzeszowie występują dwa obszary, w których częściej niż gdzie indziej dochodzi do obserwacji UFO. Są to dzielnice Baranówka oraz Nowe Miasto. W miejscach tych doszło do kilkunastu niezwykłych obserwacji obiektów NOL. Na Baranówce, pomiędzy styczniem a czerwcem 1983 r., pewna mieszkanka zaobserwowała z czwartego piętra typowy jak na tamte czasy obiekt UFO – świetlistą pomarańczową kulę. Rejestracja wykazała, że świadek obserwowała obiekt z odległości ok. 450 m. Unosił się on tuż nad koroną jednego z drzew i miał ok. 2-3 m. średnicy. W listopadzie 2010 r. tak opisywała swoją obserwację:  
Kulę czerwono-pomarańczową widziałam z okna mieszkania na 4. piętrze, na wysokości korony pierwszego drzewa. Wielkością odpowiadała ok. połowie korony. Nie pamiętam pory roku, ale na pewno zdarzenie miało miejsce między styczniem a czerwcem 1983 r. Był już wieczór, kula wisiała nieruchomo, nie zmieniała koloru. Obserwowałam ją jakieś pół godziny, potem musiałam uwagę skupić na małym dziecku, ale mimo to kątem oka zerkałam w stronę okna. Za którymś razem stwierdziłam, że kula jest mniejsza. Znikała bardzo powoli, nie mam pewności czy się kurczyła, czy oddalała. Nie miałam żadnego punktu odniesienia, wtedy tam były tylko pola i tory kolejowe. Znikanie trwało co najmniej godzinę. Nie wiem czy ktoś jeszcze to widział, na drugi dzień powiedziałam o tym mężowi-popatrzył na mnie z politowaniem.”

Podobny obiekt zaobserwował także inny mieszkaniec Baranówki. Według niego do obserwacji doszło w okresie letnim 1986 r., tuż po zachodzie Słońca, ok. 20-20:30. 8-letni wówczas chłopiec przebywając ze swoja mamą na balkonie, spostrzegł w kierunku zachodnim na wysokości kątowej około 20 stopni, poruszającą się wielką kulę światła w kolorze czerwonym, która przemieszczała się z kierunku południowego na północny. Obiekt był wielkości księżyca w pełni i znajdował się najprawdopodobniej kilka kilometrów dalej, w okolicach Kielanówki. Świetlista kula po około 2 min. obserwacji zmieniła barwę na pomarańczowa po czym została przysłonięta przez sąsiadujący blok. Cała obserwacje trwała około 3 min.

Lata 80-te były jednak okresem, kiedy w Rzeszowie odnotowano względnie niewiele obserwacji UFO, co nie oznacza, że zjawisko to stroniło od stolicy Podkarpacia. Należy pamiętać, że w czasach minionego ustroju mówiono o tego typu zjawiskach raczej niechętnie. Na Podkarpaciu nie istniała wówczas żadna lokalna organizacja ufologiczna, a zgłoszenia o obserwacjach NOL nie zawsze były mile widziane przez lokalną prasę.

Od roku 1990 lokalne gazety zamieszczały krótkie wiadomości informujące czytelników o dziwnych zjawiskach lub obiektach zaobserwowanych nad Rzeszowem, czego przykładem może być poniższa wzmianka zamieszczona w gazecie „Nowiny” (nr 169, 28.08.92):

Grażyna Piotrkowska około godziny 23:30 w środę 26 sierpnia, po północnej stronie nieba nad blokami Baranówka IV zauważyła wyraźne błyski w kolorach liliowo – zielonych, mające u podstawy jakby jądro oświetlone intensywną jasnością. Obserwacja trwała ok. 20 minut. Według świadka nie była to UFO, lecz zorza."  

Kolejnym świadkiem który opisał inne zjawisko kilkanaście minut potem był pan Władysław Piestrak.
- Kilka minut po północy wyszedłem na balkon i po wschodniej części nieba przesłoniętej częściowo rzadkimi chmurami, bezgłośnie przesuwał się dziwny świecący obiekt. Miał kształt jakby dwóch ‘księżyców pełni’ złączonych także świecącą tuleją (rurą) i leciał bardzo szybko z południa na północ, kryjąc się za chmurami. Kształty tego zjawiska były bardzo regularne.”

Do tych dwóch obserwacji warto dołączyć zdarzenie, które tej samej nocy miało miejsce w Krośnie: „W czwartek już po północy zajechałem właśnie pod swój dom samochodem, kiedy mimowolnie po wyjściu z auta obejrzałem się na północ, w kierunku Rzeszowa. Na niebie wyraźnie zobaczyłem pulsujące światło, które kryło się i wyłaniało zza rzadkich chmur. To coś wyraźnie błyskało, tak jakby ktoś nad chmurami spawał w nocy. Przyglądałem się temu przez kilkanaście, może nawet i 20 min. gdyż widok był wspaniały, mienił się różnymi kolorami i z poszarpanymi chmurami tworzył niepowtarzalną scenerię.

Wszystko wygląda na to, że w krótkim przedziale czasowym wystąpiły w Rzeszowie lub w jego pobliżu złożone obserwacje. Nie wykluczam, iż mogło chodzić o UFO, choć „Nowiny” próbowały wyjaśniać to niezręcznie przelotami ptaków.

W roku 1994 r. dwie osoby mieszkające przy ul. Staszica oraz na Nowym Mieście zaobserwowały takie sam zjawisko. Około 1:00 w nocy w okresie późnej jesieni w kierunku zakładów WSK pewna mieszkanka zauważyła coś niepokojącego.

Z kierunku WSK przybliżała się pomarańczowo-czerwona kula dość dużej wielkości, która przybliżała się do mojego bloku. W mieszkaniu w którym panowała ciemność ściany zostały lekko oświetlone czerwonawym światłem. Obiekt był duży [i mierzył] kilka metrów, [a] gdy oddalał się wykonywał falowane ruchy i zmieniał barwę na jasną. Obserwacja trwała ok. godziny po czy poszłam spać."

Ten sam obiekt obserwowała inna kobieta z Nowego Miasta wymieniając w pracy spostrzeżenia ze swoją koleżanką. Do dziś dnia nie wiadomo czym była obserwacja świetlistej kuli, które poruszała się w okolicy Rzeszowskiego WSK oraz Wisłoku.  

Spotkanie I stopnia po rzeszowskiemu


Obiekt widziany przez świadka na Baranówce w 1996 r. (rys.: Archiwum A.Miazgi).
Zdarzenia typu CE-1, w których obiekt/zjawisko jest nie dalej jak 200 m. od obserwatora, są niewątpliwie jednymi z wiarygodniejszych relacji na temat spotkań z UFO. Poniższe zdarzenie miało miejsce w dzielnicy Baranówka w sierpniu 1996 r. a jego świadkiem był 18-latek, który przebywał w swoim pokoju i słuchał cicho muzyki z radia. W pewnej chwili, a było to między godziną 23:00 a 23:30, przez uchylone okno usłyszał dość głośny dźwięk, który przypominał przelatujący „samolot odrzutowy”. Świadek będąc nieco zdziwiony tym faktem, postanowił szybko podejść do okna i sprawdzić to. Spoglądając z drugiego piętra ujrzał coś, co kompletnie go zaskoczyło. Okazało się, że nie był to żaden wojskowy samolot, lecz dziwny obiekt, który przypominał typowy „latający spodek".  

Obserwowany obiekt był w kształcie zbliżonym do „dysku”, z widoczną kopułą w środkowej części obiektu. Cała powierzchnia NOL-a była w kolorze czarnym, matowym, jedynie kopuła zdawała się bardziej połyskiwać w poświacie nocnych świateł z osiedla. Obiekt przemieszczał niezbyt szybko się na wysokości kątowej ok. 20 stopni, z kierunku północno-zachodniego na południowo-wschodni, lecąc na wysokości około 60 m. nad ziemią. Obserwator mógł mu się w miarę dobrze przyjrzeć, ponieważ odległość nie przekraczała 150 m.

Świadek dodatkowo spostrzegł, iż z tylnej części obiektu coś wystawało, choć dokładnie tego nie zapamiętał z powodu ciemności i panujących emocji. Stwierdził jednak, że NOL posiadał coś w rodzaju „spojlera”, na którym błyskały dwa małe czerwone światła. Oprócz tych dwóch świateł obiekt posiadał jeszcze jedno niebieskie (z tyłu) oraz białe (pod spodem, w środkowej części). Wszystkie światła, za wyjątkiem białego, migały podobnie jak w lecących samolotach.

Z obliczeń wynikało, że wielkość rzeczywista NOL-a mogła wynosić ok. 10 m. rozpiętości poziomej i około 3 m. wysokości. Najdziwniejsze jednak było to że obiekt nagle znikł wraz z dobiegającym dźwiękiem. Cała obserwacja trwała zaledwie ok. 10 s.

Nie mniej interesującą obserwację, w której obiekt niespodziewanie zniknął, poczyniły dwie nastoletnie uczennice z Rzeszowa, w marcu 1997 r. Niestety, niewiele możemy o niej powiedzieć, ponieważ informację o tym przypadku otrzymał anonimowo w formie listu ufolog działający w Gorlicach, Adam Szymański.

Pewnego marcowego popołudnia, a była godzina 17:30, wybrałam się z moją najlepszą koleżanką na spacer. Był to piątek, piękny słoneczny dzień, a jak co tydzień o popołudniowej porze spotykamy się i opowiadamy sobie różne rzeczy. Idąc w stronę ul. 3-go Maja w Rzeszowie w pewnej chwili moja przyjaciółka krzyczy do mnie: - Patrz, patrz...na niebo. Ja spojrzałam na nią i mówię: - Co ty zgłupiałaś? […] Mimo woli popatrzyłam się na niebo […] i zobaczyłam to coś.

Stałyśmy przez około 10 min. i jak głupie wpatrywałyśmy się w niebo. Przez ok. 30 s. to coś stało na niebie […] dlatego dokładnie zapamiętałam ten pojazd. Pionowo do ziemi świeciły od dołu tego pojazdu, można powiedzieć – kosmicznego, białe wyraźne lampy, a także pionowo do ziemi ’szły’ dwie jasno różowe smugi […]. Po tych 30 s. zaczęło to nasze ‘coś’ przesuwać się po niebie, powoli, po czym znikło. Charakterystyczny był także odgłos silnika, można było porównać go do starej wirnikowej pralki. Idąc dalej zastanawiałyśmy się, co to mogło być - nie samolot, bo po pierwsze leci wysoko a to coś leciało dość nisko, a po drugie samolot […] ciągnie białą smugę za sobą, a smugi ‘naszego’ pojazdu padały pionowo do ziemi. Helikopter też to nie był, bo to coś nie miało ani jednej części wspólnej.

Gdy przyszłam do szkoły i opowiedziałam tą historię, wszyscy się śmiali, ale chłopak mojej koleżanki z klasy też to widział, więc są już trzy osoby, a to śnić się nam nie mogło.


UFO w fajerwerkach


Obiekt z 1997 r. w zbliżeniu oraz (u dołu) podczas znikania, (fot.: Archiwum A.Miazgi).
Ostatnie minuty 1997 r. okazały się być bardzo interesujące, ponieważ właśnie w tym czasie, wielu mieszkańców Rzeszowa zaobserwowało jasny obiekt tkwiący nieruchomo na niebie. Mało tego, został on utrwalony na video przez trzech niezależnych obserwatorów, którzy sfilmowali go z różnych miejsc w Rzeszowie i okolicach.

31 grudnia 1997 r. dwóch mieszkańców okolic Rzeszowa, Jan Skroban i Maciej Robert, postanowiło utrwalić kamerą video ze wzgórza Św. Rocha w Słocinie pokaz sylwestrowych fajerwerków nad Rzeszowem. Widok jaki rozpościerał się ze wzgórza był znakomity, a leżące w dolinie miasto wyglądało imponująco. Ok. godziny 23:30 zaczęło się jednak dziać coś dziwnego. Jan Skroban siedzący w samochodzie dostrzega w kierunku północno-zachodnim świetlisty obiekt białego koloru, który pojawia się wysoko na niebie, dokładnie nad Rzeszowem.

NOL świecił jaskrawym pulsującym światłem: - Przymrużyłem powieki tak ,aby zobaczyć strukturę tego obiektu, niestety światło było zbyt jaskrawe – powiedział jeden ze świadków.

Obiekt był widoczny niemal 10 s., po czym znikł dosłownie jak wyłączona żarówka. Niestety mimo szybkich prób, nie udało się sfilmować tego zjawiska. Po kilku minutach, ok. 23:50, obiekt pojawił się ponownie. Tym razem kamera była gotowa i całe zdarzenie zostaje zarejestrowane na taśmie VHS. Na filmie wyraźnie widać, iż obiekt zdecydowanie odbiega swym wyglądem i zachowaniem od wybuchających na mniejszej wysokości fajerwerków.

Po 40 s. świetlisty obiekt znika w sposób, „jakby się zapadł sam w sobie" – jak określił to jeden ze świadków. Świetlista kula zostaje sfilmowana drugi raz o godzinie 24:20 (z 25 krotnym zbliżeniem obiektu). N nagraniu wyraźnie widać centralny ciemny punkt w środkowej części oraz pierścienie na całej jego powierzchni. Obiekt wyraźnie pulsuje w kolorze jasno-pomarańczowym i znika po kilku sekundach, wygasając i stopniowo znikając.  

Ten sam lub podobny obiekt pojawia się po dziesięciu minutach nad lasem koło Słociny, pulsując przez kilka sekund jasnym światłem, po czym znika. W tym przypadku obiekt nie został sfilmowany, gdyż panowie schowali już sprzęt do pokrowców. Jednak jak wynika z informacji przekazanych do redakcji „Nowin”, świetlisty obiekt widziało znacznie więcej mieszkańców Rzeszowa.

[Mówi] pani Joanna mieszkająca na osiedlu przy ul. Lubelskiej – Było gdzieś około północy, to światło znajdowało się w zdecydowanie innym miejscu niż rozbłyskujące fajerwerki.”

Z kolei inna mieszkanka osiedla Baranówka powiedziała:
- Coś takiego zauważyłam od strony wschodniej. Niezwykłe! Bardzo ładna złota kula, wysoko ponad blokami."

Jak się wkrótce okazało ten sam obiekt sfilmowały jeszcze dwie inne osoby z Rzeszowa. Obszerne informacje zamieszczono w kolejnych numerach „Nowin”, w których podano także nazwiska świadków. Dzięki temu dotarliśmy w 2001 r. do kolejnego z nich – 19-letniego Artura Branasa z Nowego Miasta, który ok. 23:45 zwrócił swoją uwagę na dziwny stacjonarny pulsujący punkt, który pojawił się nagle w kierunku północno-zachodnim. Postanowił to uwiecznić swoja niewielką kamerą, z którą stał na balkonie pośród swoich krewnych.

Całe nagranie trwa 40 s., a obiekt jest wyraźnie widoczny na wysokości horyzontalnej ok. 50 stopni. Po północy, a dokładnie o 0:19, chłopak po raz drugi nagrywa NOL-a w większym zbliżeniu, jednak obiekt po chwili znika. Świecąca kula była wielkości ćwierci średnicy Księżyca w pełni.

Trzecie nagranie tego samego obiektu zostało zarejestrowane przez pana Waldemara Kopcia w okolicach Zakładów WSK. Świecąca kula unosiła się według niego dokładnie nad centrum miasta w kierunku północnym. Oczywiście sprawa nabrała znacznego rozgłosu w lokalnych mediach, które próbowały nieśmiało tłumaczyć, iż obiekt był tylko i wyłącznie zwykłym fajerwerkiem czy racą świetlną. Niestety dokładna analiza tych obserwacji wykazała, iż nie jest to możliwe, co potwierdził dodatkowo organizator pokazu, wypowiadając się na łamach „Nowin” 12 stycznia 1998 roku. Sugerowana marynarska raca, która miała być wystrzelona przez wojsko również nie wchodzi w grę ponieważ kpt. Ryszard D. - dowódca kompani saperów w Rzeszowie stwierdził, iż na składzie nie mają tego typu rac – tylko oświetleniowe, ale w Sylwestra żadnej z nich nie odpalano.

Jak się niebawem okazało marynarską racę odpalił Zdzisław Michno z Krasnego tuż przed północą, jednak mogła on świecić maksymalnie do 15 min., o czym poinformował on na łamach „Nowin”.

Kadr z  nagrania wykonanego w dzielnicy Nowe Miasto. UFO jako jasna kula unosząca się nad blokami (fot.: Archiwum A.Miazgi).
Czy rzeczywiście chodziło o racę? Wszystko przemawia za tym, że nie. Raca została wystrzelona z okolic Krasnego, który leży około 3 km na wschód od Rzeszowa, a obiekt obserwowany był w zupełnie innym kierunku. Zakładając iż wystrzelono ją ok. 23:50 (jak nagrały to trzy niezależne kamery), to jej żywot trwał do ok. 0:15, a obiekt widziano zarówno znacznie wcześniej (o 23:30), jak i później (0:19 i 0:30). Doc. Roman Ampel, astrofizyk z Rzeszowa wykluczył ponadto, że mogło być to zjawisko astronomiczne.

Nieznanego pochodzenia „nocne światło” obserwowane było także w oddalonym o kilka kilometrów na południe od Rzeszowa Chmielniku. Świadek tego zdarzenia, Grzegorz Kołodziej, poinformował o tym „Nowiny” 15 stycznia 1998 roku.

Pan Grzegorz Kołodziej, który zatelefonował do nas z Chmielnika, twierdzi, że trzy razy widział obiekt przypominający mu ten zamieszczony na zdjęciach w piątkowych Nowinach. Pierwszy raz w grudniu -wówczas nie przywiązywał do tego wagi. Kiedy jednak znów zauważył dziwne światło, dwa dni przed Wigilią, zwierzył się ze swojego odkrycia żonie. Jednostajne żółte światło, idealnie okrągłe widział, jak twierdzi, ostatniego wtorku około 23:15. - Leżałem w łóżku, w pewnej chwili ‘to’ pojawiło się za oknem. Bardzo szybko przeleciało. Ile to trwało? Może 2-3 sekundy.”

Wygląda na to że obiekt podobne do tego sfilmowanego w Rzeszowie, pojawiał się już od grudnia jeszcze 1997 roku. Świadek wspomnianych obserwacji niechętnie udzielał jednak informacji dlatego nie możemy być pewni, co właściwie wchodziło w grę.

Fala obserwacji i film za dnia

Kolejna obserwacja została dokonana w maju 1998 r. we wczesnych godzinach rannych, w Rzeszowie na Nowym Mieście. 14-letni Mirosław siedząc przy kuchennym stole i spożywając posiłek przed codziennym porannym bieganiem na stadionie znajdującym się niedaleko jego bloku, zauważył przez okno osiem kul koloru białego. Znajdowały się one na wysokości horyzontalnej około 20 stopni. Ich kształt nie był idealnie okrągły, lecz lekko zniekształcony. Kule znajdowały się kilkadziesiąt metrów nad okolicznymi domami w Słocinie.

Kuliste światła znikały po dwa naraz i po chwili pojawiały się nieco dalej obok pozostałych. Działo się to w odstępach 3-sekundowych. Niestety obserwator nie był w stanie podać czy tworzyły jakąś formację. Po ok. 30 sek. postanowił podejść do kolegi mieszkającego klatkę dalej, by pokazać mu to zjawisko, lecz po chwili uznał, że jest za wczesna pora i powrócił do dalszej obserwacji. Chwilę później odszedł od okna i zupełnie zapomniał o zjawisku na ok. 15 minut. Gdy sobie przypomniał, natychmiast spojrzał w tamtą stronę, lecz świetlnych kul już nie było.

Największą ilość obserwacji UFO w Rzeszowie i okolicy zanotowano w lipcu 2000 roku. W tym czasie w pobliskiej Kielanówce pojawił się pierwszy piktogram zbożowy w Polsce.

1 lipca 2000 roku mieszkaniec osiedla Pobitno w Rzeszowie wychodząc na balkon zauważył około 20 niewielki kulisty pomarańczowy obiekt, wykonujący na niebie dziwne ruchy, których nie byłby w stanie wykonać żaden samolot. Świadkowi udało się wykonać zdjęcie obiektu, który po pewnym czasie znikł. Widoczny obiekt na zdjęciu jest bardzo niewielki, jednakże w powiększeniu widać iż jest to pomarańczowa kula, nieco rozmazana, zapewne przez duża prędkość. Jak się okazało był to tylko wstęp do tego co miało nastąpić kilka godzin później 10 km dalej na zachód w Kielanówce.

Rysunek pani Iwony ukazujący manifestację obiektu nad kościołem (rys.: Archiwum A.Miazgi).
W roku 2010 dotarłem do niezwykłej obserwacji CE-1, jaka miała miejsce w lipcu 2000 r. w Węgliskach położonych kilka kilometrów od Rzeszowa. Do zdarzenia doszło około 2 w nocy kiedy to trzy nastoletnie dziewczyny wracały z zabawy. Gdy były zaledwie 30 m. od pobliskiego kościoła, nie wiadomo dlaczego wszystkie zatrzymały się i zeszły z rowerów. W tej samej chwili tuż nad kościołem na wysokości kilku metrów pojawił się zadziwiający obiekt. Oto jak opisała obiekt jedna z uczestniczek, pani Iwona:

To był taki rozświetlony, żółty rażący odblask, na nim były te kulki - na pewno były czerwone i tak nierównomiernie rozsypane. Dużo ludzi wracało wtedy z dyskoteki - był ruch, a nagle ten ruch zanikł, była niesamowita cisza, wszystko stanęło w miejscu. Tak nas zamurowało, że nie wiemy ile to trwało. To był lęk - żadna osoba nie mogła przemówić, niesamowity strach - tyle tylko pamiętam. Wiem też, że bałam się wrócić do domu… że nie zastane w nim rodziców tylko kogoś obcego. Po obserwacji obiektu bardzo bałyśmy się i w bardzo szybko jechałyśmy do domu. Nie wiem jak odnieść te pojęcia do tego, co widziałam. Dla nas to zjawisko nie było normalne."

Z ustaleń jakie przeprowadziłem wynikało, że UFO w kształcie owalu mogło mieć jakieś 10-15 m. Na powierzchni widoczne były chaotycznie rozmieszczone czerwone kule. Obiekt tkwił nieruchomo, niczym „hologram” zawieszony w przestrzeni. Według relacji, UFO nagle wystrzeliło w górę z niesamowitą prędkością i znikło na tle gwieździstego nieba. Najdziwniejsze było to, że mimo tak dużego blasku, pobliska okolica była spowita ciemnościami. Można wstępnie powiedzieć że w zdarzeniu tym wystąpił znany ufologom tzw. czynnik Oz, czyli nienaturalna cisza.

Do pierwszego dziennego sfilmowanego ujęcia UFO doszło w Rzeszowie 25 lipca 2000 r. Ok. 19:20 mieszkaniec Nowego Miasta podszedł do okna z swoją kamerą, którą postanowił uwiecznić dość ciekawe kształty chmur. W pewnym momencie filmowania w kadr kamery wleciał z prawej strony dziwny czarny obiekt w kształcie cygara. Świadek natychmiast skierował swoją kamerę (SONY –8mm CCD TR 530E/TR 550 E z 24 krotnym zoomem) w stronę obiektu, starając się go jak najbardziej zbliżyć. Na filmie, który trwa półtora minuty, widać przelatujący na tle zasłanego chmurami nieba obiekt, który z pewnością nie był żadnym samolotem, ptakiem, balonem meteorologicznym.

Kadr przedstawiający dzienny przelot UFO nad stolicą Podkarpacia w lipcu 2000 r. (fot.: Archiwum A.Miazgi).
NOL przemieszczał się z kierunku południowo-zachodniego na wschodni. Najbardziej interesującym faktem wynikającym z tej obserwacji jest sposób lotu NOL-a. Obiekt leciał bezwładnie niczym kołyszący się na wietrze balon, zwrócony w kierunku swojego lotu nie jednym z końców, lecz długą poprzeczną powierzchnią. Kinematyka i sposób poruszania obiektu wyraźnie przeczy znanym nam zasadom aerodynamicznym stosowanym w samolotach, rakietach, czy statkach kosmicznych. Podczas komputerowej analizy filmu ustaliliśmy, że cała powierzchnia obiektu jest otoczona ciemną poświatą lub czymś w rodzaju mgły.

Nie można wykluczyć iż obiekt obracał się wokół własnej osi, ponieważ w środkowej części NOL-a widać co jakiś czas błyskające niewielkie białe światło (w pewnym momencie dwa). Kilka sekund przed przerwaniem filmowania można dostrzec jasno-żółtą smugę światła wydobywającą się z środkowej części obiektu.

5 dni od obserwacji UFO-cygara, ten sam świadek w godzinach wieczornych o 22:00, wychodząc na balkon zaobserwował w kierunku zachodnim dziwne światła na horyzoncie jakich wcześniej tam nie było. Całe zdarzenie z niewielkimi przerwami rejestruje swoją kamerą video. Widoczne stosunkowe dwa niewielkie światła musiały się znajdować w znacznej odległości, ponieważ próby ich przybliżenia nie na wiele się zdały.

Świadek wspomniał, że według niego światłą znajdowały w odległości ok. 5-10 km. Na wysokości kątowej około 40 stopni widać było dwa światła, które znajdowały się w linii poziomej . Właściwie można by powiedzieć, że są to latarnie uliczne czy oświetlone okna domów, ale istotne jest to, że jedno z nich - najjaśniejsze i największe, pomału przemieściło się w kierunku południowym. Świadkowi w pewnym momencie nagrywania udało się nieco bardziej przybliżyć wygląd dziwnego światła, który miał kształt owalny i jasno-pomarańczowy. Następnie obiekt wolno powrócił na pierwotne miejsce, po czym zawisł nieruchomo. Po kilkunastu sekundach wyraźnie widać jak z największego światła wylatuje w dół jasno-biały błyskający obiekt, który skierował się pod kątem 90 stopni w prawą stronę. Światło to bardzo szybko pulsowało znikając czasami na chwilę aż po chwili całkowicie zgasło.


Ta sama sytuacja powtórzyła się po około jednej minucie. Z większego światła wylatuje kolejne światło - tym razem mniejsze i po chwili szybko znika. Cały film trwa 8 min. i 50 s. Według świadka obydwa światła znikły ok. 22:30. Wszystko wskazuje, że nie były to żadne samoloty ze względu na długi czas przebywania praktycznie w jednym i tym samym miejscu. Nie mogły to być także żadne samochody czy światła domowe, ponieważ obiekty unosiły się ok. 40 stopni nad horyzontem.

W czasie obserwacji wystąpił znany już nam z innych ujęć UFO szczegół wypuszczania mniejszych obiektów. Jeżeli rzeczywiście było to UFO, to znajdowało się w okolicy kręgów zbożowych w Kielanówce, które skoszono dopiero na początku sierpnia. Osobiście założyłem, że światła były w odległości około 10-15 km w kierunku zachodnim. W tym kierunku, oprócz wspomnianej Kielanówki, znajduje się także wieś Nosówka w której również pojawił się piktogram zbożowy poprzedzony obserwacją UFO (najprawdopodobniej pod koniec lipca 2000 roku).

Pewien mieszkaniec Rzeszowa przekazał mi typową obserwację CE-1, jaka miała miejsce w dniu 24 września 2000 roku na Nowym Mieście. Według jego słów, o 22:54 obserwował on przez lornetkę okolicę, kiedy zauważył poruszający się ciemny obiekt znajdujący się ok. 120-160 metrów nad blokami, który leciał zupełnie nieoświetlony i praktycznie niewidoczny w samym zenicie. NOL poruszał się z prędkością około 50-60 km/h i po minucie przestał być widoczny. Według posiadanego przeze mnie rysunku, NOL był w kształcie klasycznego „latającego spodka” z widoczną ciemną kopułą po środku. Niestety musze nadmienić tu jeden istotny fakt - świadek nie zgodził się na osobistą rozmowę z nim i przeprowadzenie szczegółowej rejestracji na miejscu zdarzenia, co automatycznie spycha to zdarzenie do grupy obserwacji mało wiarygodnych.

Więcej możemy powiedzieć na temat kolejnej niezmiernie ciekawej obserwacji NOL-a, która została dodatkowo utrwalona na video przez mieszkańca Rzeszowa. W dniu 1 października 2000 r. około godziny 17 świadek, który pragnie być anonimowym, obserwował przez lornetkę okolice spostrzegając w pewnej chwili niewielki świetlisty jasny obiekt w kierunku zachodnim. Samo nagranie jest dość nietypowe i czarno białe. Świadek do filmowania użył małej przemysłowej kamery, która została podłączona bezpośrednio do magnetowidu. Z kolei do kamery przystawiona była na statywie lornetka 30x70.

Film mimo to jest bardzo ciekawy, bowiem zarejestrowany obiekt unosił się nad Rzeszowem przez prawie 180 minut i praktycznie był lewie widoczny. Poruszał się w różnych kierunkach, ale bardzo powoli. Najciekawsze jest to, że obiektem tym zainteresował się samolot wojskowy, który kilkakrotnie przelatywał koło niego. Lecący samolot pozostawiał za sobą smugę kondensacyjną, co sugeruje że UFO i samolot znajdowały się na wysokości około 10000 m. nad ziemią. Wyglądało na to że NOL oddalony był znacznie dalej od przelatującego samolotu. 

 Obiekt i samolot na kadrze z nagrania wykonanego 1 października 2000 r. (fot.: Archiwum A.Miazgi).


Kolejne dziwne zjawisko, które mogli podziwiać mieszkańcy Rzeszowa i najbliższych okolic, dotyczyło pojawienia się na niebie nieregularnej jasnej kuli, w kolorach tęczy, którą udało się sfotografować. Według części świadków, którzy obserwowali zjawisko, miało ono miejsce 13 maja 2001 roku między godziną 18 a 19. Początkowo świecąca jasno kula wielkości Słońca zmieniała barwy, mieniąc się kolorami tęczy. Tak o tym zdarzeniu pisali świadkowie na łamach „Nowin” z 16 maja 2001 roku:  

Teresa Ptaszek o godzinie 18:30 w niedzielę wraz z mężem i 12 letnią córką, wracali samochodem z Sokołowa do Rzeszowa. - Zauważyliśmy kawałek tęczy na niebie. Była bardzo dziwna bo nie miała początku ani końca opowiada."

Kolejny świadek, mieszkaniec Słociny, stwierdził:
- Wszystko trwało ok. pół godziny. Przez kilkanaście minut na niebie wisiała świetlista kula, przypominająca drugie słońce, trochę słabiej świecące. Potem z niej wysunęły się krótkie kolorowe pasy w barwach tęczy."  

W rzeczywistości było to jednak bardzo rzadko spotykane zjawisko pogodowe.

Łezka nad Domem kultury. W dalszej odległości od obiektu obserwowane były dwa samoloty (fot.: Archiwum A.Miazgi).
Rzeszów jest miastem z którego otrzymałem przez ostatnie lata bardzo wiele zgłoszeń obserwacji UFO, z których tylko część pozostała niezidentyfikowana. Jedna z takich obserwacji miała miejsce w lecie 2008 roku tuż obok obwodnicy w Rzeszowie. Był pogodny upalany dzień dlatego świadek wraz ze swoją koleżanką postanowiły na dachu swojego domu poopalać się.

Tuż przed południem obie dziewczyny dostrzegają w kierunku zachodnim na wysokości horyzontalnej około 80 stopni obiekt, który zdecydowanie odbiega wyglądem od samolotów. Świadkowie porównali go do „łezki” o wyglądzie jakby metalicznym ponieważ dominował srebrny kolor, który intensywnie odbijał światło słoneczne. Najciekawsze było to, że znacznie dalej prawdopodobnie 2-3 km za obiektem, widać było dwa samoloty.

Według świadków obiekt na początku poruszał się wolno dlatego został zauważony, w pewnym momencie zatrzymał się w miejscu na kilka sekund, po czym wystrzelił z niewiarygodną prędkością w kierunku południowo-zachodnim w stronę akademików, znikając świadkom z oczu.

* * * * * * * * * *
Artykuł ten stanowi fragment książki Arkadiusza Miazgi pt. „UFO na Podkarpaciu", która miejmy nadzieję, zostanie wydana w niedługim czasie.   

Zobacz także
:
Skomentuj na INFRA FORUM
Zgłoś swoją relację
UFO nad Bieszczadami
UFO nad Polską - 2011 

_____________________
INFRA
Tekst: Arkadiusz Miazga
Zdjęcia i rysunki obiektów NOL: Archiwum A. Miazgi
 

Najnowsze tematy na forum

Czytaj Nieznany Świat!

„Channeling” znowu w sprzedaży!






Nowości wydawnicze:

Związek ducha i materii
Niezwykła pozycja dr Danuty Adamskiej-Rutkowskiej na temat nowych koncepcji w fizyce: innych wymiarów, kwantowej świadomości i związkach między duchem .
Więcej na talizman.pl

Nowości wydawnicze:

Boski lekarz
- czyli sekrety leczenia chorób przewlekłych oraz "niewyjaśnionych", na które lekarze nie zawsze znajdują remedia...
Więcej na:

Nowości wydawnicze:

Intuicja - boski drogowskaz
Korzystanie z intuicji to już nie tylko domena ezoteryki. Otwarcie mówią o niej psychologowie i trenerzy osobiści. Jak poprawnie odczytać wskazówki od wewnętrznego głosu?
Więcej na talizman.pl

Nowości wydawnicze:

Kurs cudów w praktyce
- czyli zespół porad i wskazówek, jak wyciągnąć sens i maksimum efektów z działań codziennych...
Więcej na talizman.pl